main

prsocial media

Na jakich kanałach social media promować firmę?

4 maja 2015 — autor Aleksandra Szwarc0

2-960x636.png

Nieodzownym elementem marketingu internetowego XXI wieku są kanały social media. Ich potencjał jest nie do przecenienia, ale czy angażowanie się w każdy z nich ma sens? Na którym portalu społecznościowym warto być?

Jaki odpowiedni kanał social media?

Dzielenie social mediów na lepsze i gorsze jest oznaką całkowitego niezrozumienia ich filozofii. Zanim założymy profil na którymś z portali zrzeszających społeczności, poznajmy lepiej możliwości danego kanału, by oszacować, co może dać naszej firmie obecność na nim. Niby logiczne, a tymczasem rzadko praktykuje się taką zasadę.

Gdy zaglądam na strony www różnych firm, zerkam również na wtyczki social media. Im ich więcej, tym ciekawość podpowiada mi: „Sprawdź je!”. Jest Facebook, Twitter, Pinterest, Google +, Instagram, LinkedIn, GoldenLine, a na dokładkę Youtube. Ci „oryginalniejsi” udzielają się jeszcze na Snapchacie, SlideShare, Tumblr i innych. Gdy się widzi taki urodzaj społecznościowy, odnosi się wrażenie, że firma kieruje się profesjonalną strategią. A co okazuje się w praktyce?

Multikanałowość” jest często pomysłem na brak pomysłu, wedle zasady: im więcej, tym lepiej. Na każdym kanale często są te same treści. Niektóre kanały prowadzone są nieregularnie, bo ciężko na nich zaangażować odbiorców, a przecież nic tak nie motywuje jak lajki. Skoro profil firmowy można założyć za darmo i bez zobowiązań, dlaczego nie skorzystać? Tak na zaś.

Tymczasem każdy kanał social media rządzi się swoimi prawami i każdy oferuje inne spektrum możliwości. Nie trzeba być wszędzie, bo nie każda branża czy rodzaj oferowanych usług da się wypromować za pomocą wszystkich mediów społecznościowych.

FACEBOOK
To chyba jedyny serwis społecznościowy, który można wybrać w ciemno, niezależnie od branży i rodzaju usług. Zrzesza ponad miliard użytkowników z całego świata, w tym ponad 12 mln z Polski, czyli jedną czwartą narodu! Ponadto Facebook oferuje dość prostą w obsłudze możliwość reklamowania się, co pozwala szybciej zostać zauważonym. Dzięki Facebook Ads można dotrzeć do wybranej grupy docelowej, z dokładnością co do miejsca zamieszkania, płci, wieku, zainteresowań, a nawet stanu cywilnego. Ten kanał sprawdzi się w uświadomieniu pojawienia się nowej marki, zrzeszeniu zainteresowanej społeczności wokół niej. To również dobre narzędzie do komunikowania o nowych wpisach na blogu firmowym. Łatwo też zgromadzić imponującą liczbę followersów na profilu (czyli ludzi, którzy dali nam lajka). Co prawda, nie wszyscy będą zaangażowanymi użytkownikami, ale już sama liczba robi dobre pierwsze wrażenie, a im więcej followersów, tym większy zasięg naszych postów. O ruch i życie na profilu zadbać trzeba ciekawym contentem (ale ta zasada tyczy się każdego kanału SM).

TWITTER
Oferuje podobne możliwości jak FB, jednak ma mniejszą ilość użytkowników, a i reklamowanie się na tym kanale jest o wiele trudniejsze i droższe. Twittera upodobali sobie politycy i celebryci, biznesmeni, dziennikarze – mamy więc szansę dotrzeć do elitarnych kręgów. Ten kanał może się sprawdzić w promocji eksperckości – coachów, trenerów personalnych, specjalistów budujących markę wokół swojego nazwiska.

YOUTUBE
Kanał posługujący się obrazem i dźwiękiem. Tu o content będzie już trudniej. Na profilu firmowym warto zamieszczać filmy dobrej jakości, profesjonalnie zmontowane. A to wiąże się z większymi nakładami finansowymi już na starcie. A subskrybentów przyciągniemy tylko wtedy, gdy filmy będą ciekawe – w treści lub formie. To świetny kanał dla start-upów, do promocji usług związanych z poradnictwem, nietuzinkowych produktów i znów – ekspertów. Youtube nijak sprawdzi się w promocji firmy oferującej usługi, których nie da się ciekawie zaprezentować poprzez film, zatem nie ma sensu robić niczego na siłę, bo taka moda. Ale też nie trzeba zniechęcać się od razu. Nawet jeśli w ofercie mamy zupełnie „niefilmowe” usługi, np. systemy IT, użyjmy tego kanału jako video bloga, na którym znajdą się webinaria przybliżające możliwości tychże usług.

GOOGLE +
To kanał z jeszcze małym potencjałem promocyjnym, bo i użytkowników ma niewielu w porównaniu z wyżej wymienionymi serwisami. Zresztą najczęściej rejestrują się tam konta firmowe. Jednak jest powód, dla którego na Google + warto być – pozycja w wyszukiwarce. Wpisy na tym kanale dobrze się pozycjonują, ale jeśli linkujemy na profilu do swojej strony www, wspomagamy również i jej pozycję. Poza tym poprzez Google + łatwiej wejść w interakcję z ludźmi, których wirtualnie „nie znamy”. Konto na tym kanale dobrze współgra z innymi produktami Google, np. z Mapami czy płatną reklamą Adwords.

INSTAGRAM
Na tym kanale komunikujemy się zdjęciami, zatem pytanie o sens zaistnienia w tym serwisie daje jednoznaczną odpowiedź – jeśli działalność firmy jest fotogeniczna, koniecznie musi tam być. Instagram jest zintegrowany z Facebookiem, pomagając tworzyć takie treści wizualne, które FB toleruje (np. rozmiar i orientację zdjęcia). Kanał daje też możliwość takiego obrobienia fotografii, aby przyciągała uwagę. Co, jeśli firma oferuje usługi, których nijak nie da się dobrze uwiecznić na zdjęciu? Trzeba użyć wyobraźni – sfotografować życie firmy: pracowników przy pracy, w trakcie imprez integracyjnych, itp. Warto pomyśleć o wykorzystaniu tego narzędzia, bo przecież większość użytkowników internetu to jednak wzrokowcy. Idealne w branży modowej, eventowej, restauracyjnej, a nawet deweloperskiej.

Dla kogo inne kanały?

LinkedIn i GoldenLine – to sieci zrzeszające profesjonalistów, zatem są wręcz niezbędne w promocji swojej eksperckości i nazwiska jako marki. Funkcjonując w tej społeczności, mamy dostęp do użytkowników na określonym poziomie (zupełnie inaczej jest na Facebooku, gdzie swoje konta zakładają już kilkulatki) – specjalistów branżowych, a nawet osób decyzyjnych. To również dobre źródło poszukiwań profesjonalnych pracowników i dzielenia się rekomendacjami. Wszelkie działania reklamowe wiążą się oczywiście z kosztami, założenie profilu firmowego na GoldenLine jest płatne samo w sobie. Mimo to można też prowadzić pewnie działania promocyjne bezkosztowo, np. udzielać się w grupach związanych z naszą branżą.

Pinterest – kolejny portal społecznościowy, którego najważniejszym sposobem przekazu są zdjęcia i obrazy. Ponad 70% użytkowników tego kanału to kobiety. Łącząc te dane, łatwo dojść do wniosku, iż jest to idealne medium do promocji wszelkich usług i produktów z branży odzieżowej, obuwniczej, wyposażenia wnętrz, biżuterii i ozdób. Dzięki Pinterestowi szansę na wybicie się zyskują twórcy handmade. Komu jeszcze przyda się ten kanał? Restauracjom, ośrodkom SPA, salonom urody, fryzjerskim, klubom fitness, itp.

Snapchat – bardzo modny kanał wśród nastolatków, a nawet dzieci. Ale to przecież dość duża rzesza klientów o silnym wpływie na osoby decyzyjne, czyli rodziców. Forma komunikacji w tym medium jest dość specyficzna, zupełnie inna niż w innych serwisach społecznościowych. Widoczność treści na Snapczacie trwa od kilku sekund do maksymalnie doby. Jest to adekwatne to możliwości czasowych skupienia uwagi młodego odbiorcy na konkretnym przekazie. Kanał może się sprawdzić w promocji kodów rabatowych branż otwartych na młodego (młodocianego) klienta, np. odzieżowa, jedzeniowa, rozrywkowa, gadżetowa.

prsocial media

7 najskuteczniejszych narzędzi e-PR-u

17 marca 2015 — autor Aleksandra Szwarc0

2-960x640.png

Kreowanie wizerunku i promocja marki w internecie wymaga doboru odpowiednich narzędzi. Korzystanie ze wszystkich dostępnych może mijać się z sensem, a nawet przynieść więcej szkody niż pożytku.

Zanim zaczniemy tworzyć (lub kontynuować) strategię PR-ową ukierunkowaną na internet, zadajmy sobie kilka zasadniczych pytań:

  • jaki cel chcemy osiągnąć? (np. rozpoznawalność marki, zwiększyć sprzedaż, podreperować wizerunek),

  • do kogo chcemy trafić z przekazem? (dotychczasowi klienci, nowi klienci, grupa społeczna, media),

  • gdzie w sieci są ludzie, do których chcemy trafić?

  • Jaki jest profil, cechy naszego odbiorcy?

  • czym jesteśmy w stanie ich przekonać?

Te kilka prostych pytań pozwoli nam dobrać skuteczne narzędzia e-PR-u dla naszej marki. Każda branża jest inna, a to co sprawdza się przy okazji jednej firmy, niekoniecznie musi dać podobny rezultat w przypadku drugiej. Weźmy tez pod uwagę to, jaki przekaż będzie sprzyjał naszej marce – tekst, zdjęcie, a może film? Od tego również uzależnijmy dobór kanału komunikowania się z odbiorcą naszych działań PR-owych.

Oto narzędzia e-PRu uznawane za najskuteczniejsze, co nie oznacza, że każda firma powinna stosować wszystkie na raz. Wybierz te, które wynikną po wstępnej analizie celów i grupy targetowej.

  1. social media – profile firmowe na większości portali społecznościowych są darmowe, zrzeszają ogromne rzesze użytkowników, którzy spędzają na nich dużo czasu w ciągu dnia, a portale dają coraz to wymyślniejsze sposoby reklamowania się. Dzięki obecnością w SM firma zyskuje kolejne strony ze sprzyjającymi jej treściami do pozycjonowania. Często aktualizowane fanpage czy kanały same się dobrze pozycjonują (szczególnie warto z tego powodu stworzyć profil na Google+). Należy angażować siły w prowadzenie profili firmowych na tych kanałach, na których spodziewamy się spotkać odbiorców, na których nam zależy. Dla marki odzieżowej Facebook jest podstawą, gdy tymczasem dla firmy sprzedającej maszyny rolnicze świetnie sprawdziłby się Youtube.

  2. blog firmowy – o korzyściach płynących z jego prowadzenia pisaliśmy ostatnio. W skrócie – to kolejna platforma z wartościowymi dla firmy treściami, na które mamy całkowicie wpływ, pomaga w pozycjonowaniu, kreuje wizerunek firmy jako eksperta w branży, pozwala bardziej szczegółowo przedstawić ofertę firmy. Internauci chętniej czytają blogi eksperckie, niż zaglądają na strony www firm oferujących dane produkty czy usługi w celu ich lepszego poznania.

  3. marketing szeptany (wirusowy, partyzancki) – świetnie sprawdza się zarówno w świecie wirtualnym jak i w realu. Nie nowiną jest, że ludzie chętniej korzystają z rekomendacji i opinii innych klientów, aniżeli ulegają najwymyślniejszym nawet reklamom. Obecność i aktywność na branżowych forach internetowych może przybrać kilka form. Firma może wypowiadać się na nich oficjalnie, udzielając branżowych porad (np. studio aranżacji wnętrz doradza internautom w zakresie designu ich mieszkań – a nuż ktoś zdecyduje się na skorzystanie z ich usługi) lub reagując na opinie zamieszczane przez forumowiczów. Anonimowi szeptacze mogą również prowokować do dyskusji o marce, zakładając wątki na popularnych forach lub udzielając się w komentarzach popularnych artykułów na portalach, blogach czy fanpage’ach. Inną formą jest zamieszczanie wpisów stylizowanych na opinie lub rekomendacje klientów. Jednak trzeba to robić umiejętnie – nienachalnie i przesadnie, bo inaczej użytkownicy zorientują się, że to naciągany wpis. Choć ta metoda spotyka się ze sporą krytyką (psucie rynku opinii, nieetyczne rozwiązania), to jest dość skuteczna i wymaga niewielkiego nakładu finansowego. To świetne narzędzie e-PR-u do wprowadzania nowej marki lub start-upu.

  4. ambasadorzy marki – w ich przypadku słowo „narzędzie” może nie jest najbardziej stosowne, ale to z pewnością kolejna skuteczna forma służąca kreacji wizerunkowi w sieci. Kto się najlepiej nadaje na twarz naszej marki? Ktoś najlepszy! Oczywiście, wybór w dużej mierze zależy od naszych zasobów finansowych na ten cel oraz branży, w której działamy. Generalnie, szukajmy wśród osób, które są rozpoznawalne lub są odbierane jako eksperci w danej dziedzinie, ale przede wszystkim – pasujące do naszej marki sposobem bycia i komunikowania się z odbiorcami (hipster nonszalancko prezentujący swój styl ubierania się może niekoniecznie sprawdzić się jako ambasador banku). Świetnie sprawdzają się blogerzy cieszący się uznaniem w środowisku i posiadający dużą ilość fanów/ followersów/ subskrybentów, a w dodatku są popularni (zapraszani przez mainstreamowe media w roli ekspertów). Jednak taki ambasadorzy to koszt rzędu kilku, a nawet kilkunastu tysięcy zł miesięcznie. Jeżeli nasz budżet jest ograniczony, wybierzmy kilkoro mniej popularnych i tańszych – mogą się okazać równie skuteczni.

  5. SEO – czyli działania wspomagające pozycjonowanie treści w internecie. Wysoka pozycja w wyszukiwarkach ma ogromne znaczenie dla każdej branży, bo dziś większość klientów poszukiwania produktów i usług zaczynają od internetu właśnie. Dlatego wszelkie treści, które zamieszczamy na naszej stronie www, blogu firmowym, a nawet artykuły zamieszczane na niepowiązanych z naszą firmą portalach, powinni być redagowane z uwzględnieniem słów kluczowych, a witryny firmowe zoptymalizowane pod kątem SEO, by lepiej się indeksowały w wyszukiwarkach.

  6. internetowe biuro prasowe – aktualizacja zakładki press (lub aktualności) na stronie www, publikacja artykułów sponsorowanych lub eksperckich w branżowych portalach, kontakt z mediami, działania antykryzysowe – sprostowania, wyjaśnienia, reakcje na negatywne opinie – to działania standardowe, ale w pogodni za innowacjami PR-owymi nie wolno o nich zapominać.

  7. webinary – czyli wirtualne szkolenia i seminaria. Dzielenie się cenną wiedzą jest zawsze doceniane. Firma, która to robi, postrzegana jest jako branżowy ekspert i dzięki temu umacnia postrzeganie marki. Tematykę szkoleń wybierajmy na podstawie doświadczeń firmy – co jest najczęściej niejasne dla klientów, jakie pytania zadają lub jakie zapytania najczęściej pojawiają się w wyszukiwarkach albo forach branżowych. Przy okazji webinarium możemy oczywiście opowiedzieć o sprzedawanych przez nas produktach czy usługach, ale róbmy to taktownie i nienachalnie. Warto takie seminarium nagrać i zamieścić na firmowym kanale Youtube.

To oczywiście nie wszystkie narzędzia PR-u internetowego. Warte wymienienia są jeszcze: newslettery, mailing, RSS, ale ich skuteczność coraz bardziej spada i często zyskuje miano spamu, który nie dosyć że nie pomaga w kreowaniu pozytywnego wizerunku marki, to jeszcze mu szkodzi. Jest również całe mnóstwo narzędzi z pogranicza e-PR-u i e-marketingu, jak chociażby e-sponsoring, kampanie reklamowe w mediach społecznościowych i wyszukiwarkach, ale o tym przy innej okazji.

pr

Kup pan cegłę, czyli o etyce w PR

9 marca 2015 — autor Katarzyna Żmuda0

02J79694-960x640.png

„Kup pan cegłę” - to jakże afirmatywne orędzie cwaniaczków warszawskich okazuje się być niemalże metaforą powitalnego apelu dziennikarza do PR-owca. Nie o cegłach tu jednak mowa, a o tzw. „rameczkach” i artykułach sponsorowanych. Gdzie zaczyna, a gdzie kończy się etyka współpracy?